poniedziałek, 31 października 2016

Jesienny lampion

Długo zastanawiałam się jak można wykonać lampiony, nie wykorzystując tradycyjnie dyni czy cukinii. Aby pozostać w klimacie jesiennym, wpadłam na pewien pomysł. Nie jestem osobą, która została obdarzona talentem plastycznym, także moja propozycją nie będzie wzbijać się na wyżyny manualne. Stawiam na łatwość w tworzeniu i na dostępność rzeczy z których będę wykonywać jesienne lampiony.

Aby wykonać jesienne lampiony potrzebujemy:

- słoiki różnej wielkość w zależność od upodobań (dokładnie umyte, bez etykiet)

- jesienne liście (ważne aby były rożnego koloru) w moim wypadku były to liście klonu, ale tylko dlatego że były najłatwiej dostępne

- tasiemki, sznurki (opcjonalnie do ozdoby) zależy czy wolimy minimalizm czy chcemy aby nasze lampiony był bardziej udekorowane

- klej vikol

No to zaczynamy. Do naszych słoików wkładamy liście z usuniętymi ogonkami. Liście powinny być tak włożone aby ich zewnętrzna część była widoczna ze słoika. W moim wypadku liście były duże także, idealnie pasowała do słoika. Nie zsuwały się. W przypadku gdy mamy małe liście, najlepiej posmarować je klejem i przykleić od wewnątrz do szkła. Jeśli mamy ochotę szyjkę słoika można ozdobić sznurkiem lub tasiemką. Następnie do środka wkładamy świeczkę i gotowe. Taka latarnia może zastąpić drogie lampiony ze sklepów. Idealnie wygląda w domu jak i na tarasie czy balkonie. Bardzo lubię proste, ale efektowne rozwiązania. Polecam każdemu spróbować.







Pozdrawiam, M

piątek, 28 października 2016

Imbir na chorobę lokomocyjną

Któż z nas nie spotkał się z problemem choroby lokomocyjnej. Jednych ten problem dotknął osobiście inni, pewnie słyszeli o tym od znajomych osób. Jeśli chodzi o mnie od pewnego czasu już nie cierpię na tą okropnie nieprzyjemną dolegliwość. Z wiekiem przeszło mi, tak po prostu. 

Jednak dla zainteresowanych postanowiłam poszukać jakiś naturalnych sposobów oczywiście roślinnych na poradzenie sobie z chorobą lokomocyjną.


Nietypowy klon jawor

Często moi znajomi, przyjaciele czy członkowie rodziny zadają mi pytania na temat roślin. Ostatnio moja kuzynką zapytała mnie jakie drzewa polecam do posadzenia no działce na której w przyszłości będzie stał jej dom. Zastanawiałam się chwilkę, jednak odpowiedz była prosta. Należy posadzić to co najbardziej kojarzy Ci się z dzieciństwem, z beztroskim czasem, drzewo, którego nazwę znasz od zawsze. Oczywiście jej odpowiedz była prosta klon!
Jak najbardziej popieram jej wybór. Chyba każdy zna to drzewo. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zasugerowała jej trochę nie oczywistego i tradycyjnego klona. Chce przedstawić klon jawor odmianę Leopoldii. Cały pokrój drzewa jest zupełnie normalny. Najbardziej wyjątkowe są liście, a konkretnie ich kolor. Mają odcień jasno zielony z kremowymi, białymi czy też żółtymi plamkami. Są wręcz nakrapiane. Niezwykle dekoracyjne. Drzewo dorasta nawet do 20 m. Lubi formowanie, także dodatkowo można je dostosować do potrzeb. Idealne dla tego drzewa jest słoneczne stanowisko. Klon jawor nie sprawia trudności w uprawie. Można go spotkać w miejskich nasadzeniach. Zdjęcie mojego liścia pochodzi właśnie z Parku Jordana w Krakowie. Jednego z najpopularniejszych parków w tym mieście. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia całego drzewa. Ale wybiorę się tam znów na wiosnę, bo teraz już za późno.
Bardzo podoba mi się gdy zieleń w ogrodzie nie jest tylko jednych odcieniach. Typowej ciemnej zieleni. Ostatnimi czasy mamy wręcz plagę nasadzeń z cisów, cyprysików czy żywotników. Oczywiście są odmiany o tych roślin o innych kolorach, zdecydowanie polecam rozejrzeć się za takimi. Tak jak w przypadku tego jaworu odmiany Leopoldii, takie rośliny o jaśniejszych odcieniach urozmaicają krajobraz. Jasne kolory roślin w ogrodzie optycznie powiększają przestrzeń. W tym wypadku jest podobnie jak z doborem kolorów ścian.
Nie bójmy się eksperymentować!
P.S. Niestety moje zdjęcie było robione pod koniec września. Widać na nim jak liść jesiennie żółknie.

Pozdrawiam, M

czwartek, 27 października 2016

Idzie zima, zabezpieczamy rośliny

W nawiązaniu do poprzedniego postu, chciałabym napisać coś o tym jak zabezpieczyć rośliny przed nadchodzącą zimą. Roślin podobnie jak ludzie, są w różnym stopniu wrażliwe na temperaturę panującą na zewnątrz. Większość drzew liściastych i iglastych ma gruba korę i one bez problemu zimują. Wiadomo, że nikt nie będzie okrywał na zimę 5 metrowego klonu.
Jednak zacznijmy od początku. Warto zacząć od trawnika. Przed zimą grabimy z niego liście, kosimy i najlepiej wzmacniamy nawozem wieloskładnikowym (nawóz jesienny z mała zawartością azotu). Takie zabiegi wystarczą aby na wiosnę cieszyć się znów trawą.
http://bi.gazeta.pl/im/ff/4e/12/z19197183Q,Zbieranie-lisci-kosiarka-Honda-HRX.jpg

Niezapominajki kwiatki z bajki

Niezapominajki
Niezapominajki
to są kwiatki z bajki!
Rosną nad potoczkiem,
patrzą rybim oczkiem.

Gdy się płynie łódką,
Śmieją się cichutko
I szepcą mi skromnie:
„Nie zapomnij o mnie”.
autor: Maria Konopnicka

Tym pozytywnym wierszem dla dzieci chciałabym rozpocząć nowy post. Jak byłam mała zawsze gdy rysowałam kwiatki, miały one niebieskie płatki (z wiadomych względów, niebieski kocham od zawsze) oraz żółty środek. Mama mówiła mi, że to niezapominajki. Kojarzyły mi się z wsią i wiejskim krajobrazem. Jednak obecnie istniej wiele odmian ozdobnych, które są większe i bardziej trwałe od tych typowych niezapominajek polnych. Ostatnio rozmawiałam z babcia, która opowiadała mi że kiedyś robiła z nich syrop na kaszel. Zainteresował mnie ten temat gdyż mam problem z drogami oddechowymi i towarzyszy temu kaszel. Znalazłam informacje na temat tego, że nalewkę z niezapominajki sporządza się z suchego ziela. Zalewa się go alkoholem (w stosunku surowiec - alkohol 1:5). Następnie po tygodniu filtrujemy i zażywamy przy uporczywym kaszlu, zapaleniu gardła ok pół łyżeczki 4 razy dziennie. Osobiście nigdy tego nie robiłam, ale postanowiłam w następnym roku sporządzić taką nalewkę (na pewno podzielę się wrażeniami). Niezapominajka polna uznawana jest za chwast, szybko się rozrasta, także można ją bardzo fajnie wykorzystać. Napiszę jeszcze, że pewnie większość z czytających kojarzy ją z kolorem niebieskim. Zmienia ona kolor pod wpływem pH gleby podobnie jak hortensja. Gdy pH jest kwasowe kolor kwiatów jest niebieski a im bardziej zasadowa wtedy zmienia kolor kwiatów na różowy. Taka to nasza niezapominajka.
http://ulicaekologiczna.pl/wp-content/uploads/2015/05/forget-me-not-316354_1280.jpg

 Pozdrawiam, M

wtorek, 25 października 2016

Panna hortensja ogrodowa

Ostatnio robiąc porządek na komputerze znalazłam ciekawe zdjęcia hortensji. Przypomniało mi się dlaczego je robiłam. W tamtym czasie przygotowywałam się do ślubu mojej koleżanki. Z racji tego, że była ona moją przyjaciółką po ogrodniczym fachu, chyba nie muszę wspominać że aspekt kwiatów na ślubie był dopracowany w każdym calu.
Jednak pomagając jej wybrać kwiaty, natrafiłam wtedy na bukiety ślubne właśnie z hortensji. Bardzo mi się spodobały. Uważam że hortensje idealnie prezentują się w tego typu kompozycjach. Dzięki temu, że kwiaty zebrane są w kuliste kwiatostany, wyglądają korzystanie z każdej strony. Jak sugeruje nazwa mojego bloga jestem maniaczką koloru niebieskiego. Jeśli chodzi o bukiety ślubne ciężko znaleźć naturalnie niebieskie kwiaty. Wiadomo są szafirki, clematisy czy kosaćce o kolorze niebieski jednak niekoniecznie nadają się do bukietów czy w butonierkę. Hortensja ogrodowa posiada przeróżne kolory: białe, różowe, niebieskie czy fioletowe. Wszystko zależy od pH gleby, w której rośnie oraz zawartości żelaza i glinu w podłożu. Białe hortensje nie przebarwiają się wcale, gdyż nie posiadają antocyjanów odpowiedzialnych za ten proces. Gdy mamy kwiaty niebieskie pH wynosi 4,5 - 5,0, a dla różowych hortensji 5,5. Należy tylko dokonać zmiany w kwasowości gleby aby kolor kwiatów był inny.
Ważną uwagą jest to, że ta roślina posiada wysokie wymagania wodne. Należy regularnie ją podlewać. Dodatkowo hortensje ogrodowa bardzo często przemarza, warto okryć ją na zimę agrowłókniną. Nie będę się rozwodzić na temat uprawy i nawożenia tej roślin. Jeśli ktoś będzie zainteresowany chętnie dam mu parę rad. Widziałam w Internecie wiele uroczych kompozycji ślubnych z tych kwiatów. Załączam zdjęcie bukietu, które mnie urzekło, oraz moje osobiste zdjęcia. Niestety nie są to kwiaty z mojej kolekcji więc kolory są różnorodne. Nawet na jednym kwiecie widać jak barwy się przenikają.


https://4.bp.blogspot.com/-JKobTNjMruY/VuQoqDeRwOI/AAAAAAAAEpw/8bknyQhsFj0pPFfOfuAaVkhGvirRJnqww/s1600/12804793_848713058588447_34051711706074337_n.jpg
 Pozdrawiam, M

poniedziałek, 24 października 2016

Róża pudrowy szał

Przestaje pisać o beznadziejnej pogodzie. Uwielbiam spacery, odkąd zamieszkałam w pięknym zabytkowym mieście jaki jest Kraków wręcz je pokochałam. Według mnie miasto to nie tylko budynki i samochody ale przede wszystkim ludzie i zieleń miejska. Parki, rabaty, szpalery, w mieście ludzie chętniej odpoczywają wśród zieleni. Rośliny koją umysł i odstresowują.
Pewnego popołudnia wracałam jedną z głównych ulic w Krakowie zauważyłam cudowny dywan z krzewów róży. Chyba nie bez przyczyny rabata po angielsku to flowerbed. Mowa tu oczywiście o nasadzeniu z róży. Oczywiście jako kobieta i do tego ogrodnik kocham kwiaty, jednak co do tradycyjnych czerwonych róż jestem sceptycznie nastawiona. Według mnie są one zbyt oczywiste do bukietów i do ogrodów. Jednak właśnie pudowymi różami jestem zauroczona. Ich zapach był obłędny. Wyglądały pięknie w środku miasta. Pośród pędzących samochodów. Chwile zatrzymałam się przy tych kwiatach aby zrobić zdjęcie. Widziałam , że inni ludzie podobnie jak ja zwrócili na te róże uwagę. Nie jestem pewna ale, prawdopodobnie była to odmiana Queen of Denmark. Sugeruję się wyglądem kwiatów oraz pokrojem. Ta odmiana dorasta mniej więcej do 1,5 m. Krzewy są rozłożyste, mrozoodporne. Nie mają skłonność do chorowania. Długo obserwowałam je kwity prawie cały miesiąc. Tak bardzo cieszyły moje oko, gdy tamtędy przechodziłam. Chciałabym podzielić się moimi zdjęciami. Te cuda urzekły mnie do tego stopnia, że za rok róże wracają do mojego ogrodu. Oczywiście nie czerwone a właśnie różowe.
P.S. Od dziś postaram się pisać troszkę krótsze posty.

Pozdrawiam, M

sobota, 22 października 2016

Dynia - jesienny skarb

Jesień to według mnie najbardziej depresyjna pora roku. Nienawidzę zimy, ale zawsze pociesza mnie to że po niej nadejdzie wiosna i wszystko obudzi się do życia. Obecnie
w Polsce niewiele dni w ciągu całej jesieni to słoneczna i ciepła pogoda. Bardzo mnie to smuci gdyż taki nagły szok temperaturowy, nie działa na mnie dobrze. Po ciepłym lecie nagle deszczowa, zima jesień. Jak wiadomo słońce wzmaga produkcje witaminy D. Należy zwracać uwagę na to aby wspomagać się suplementami diety w czasie tego okresu w roku. Ale nie o tym. Chociaż patrząc za okno widzę pluchę, deszcz i wiatr to przecież jesień to piękno kolorów. Żółty, pomarańczowy, czerwony, królują wśród roślin. Drzewa liściaste cudownie się wybarwiają oraz mamy wiele sezonowych owoców i warzyw. Mowa tu
o śliwkach, jabłkach, gruszkach, pigwie, papryce, oberżynie, cukinii czy właśnie dyni. Jej chciałabym poświęcić ten post. Nie ukrywam, że mam do tego warzywa sentyment ze względu na to iż pisałam pracę inżynierską której tematem właśnie była dynia. Nazywana jest królową jesieni. Przez to że bardzo długo można ją przechowywać cieszymy się nią także w zimie.